Statystyki strony

Podniebna pasja. Wywiad z Barbarą Grześkowiak-Bocian.


Poniższy tekst jest przedrukiem z magazynu „Let’s Fly – Poznań Airport Free Magazine” i ukazał się w numerze 14 (3/2013). Wszelkie prawa autorskie do poniższych treści należą do tego magazynu i autorki wywiadu: Marty Nowackiej. Oryginalny wywiad można znaleźć w papierowej wersji wspomnianego magazynu lub w wersji elektronicznej w PDF tutaj.

Wywiad postanowiłem opublikować tutaj na blogu jedynie w celu zapoznania czytelników z sylwetką Barbary Grześkowiak-Bocian.


Barbara Grzeskowiak - Bocian

Barbara Grzeskowiak – Bocian w szybowcu FG-38, 1954 r.

„Kto raz się wzniósł w powietrze, już zawsze będzie patrzył w niebo” – cytat Leonardo da Vinci stał się mottem przewodnim albumu pt. „Aeroklub Poznański 1919 – 2009. 90 lat Aeroklubu Poznańskiego im. Wandy Modlibowskiej”, którego współautorką jest Barbara Grześkowiak-Bocian – niezwykła kobieta pilot instruktor szybowcowy, a obecnie prezes Klubu seniorów Lotnictwa Aeroklubu Poznańskiego i wiceprezes Radu Seniorów Lotnictwa w Warszawie. Wciąż młoda duchem, pełna werwy , energii, humoru i optymizmu, z mnóstwem niepowtarzalnych wspomnień. Specjalnie dla nas opowiada o swej podniebnej pasji, której poświęciła całe życie.

MARTA: Kobieta – pilot szybowca, to widok co najmniej nietypowy, zwłaszcza kilkadziesiąt lat temu. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z lotnictwem?

BARBARA: To było jesienią 1953 r., kiedy w poznańskich szkołach przeprowadzano akcję propagandową werbując jednocześnie młodzież do lotnictwa. Miałam wówczas 15 lat, chodziłam do liceum plastycznego. Tego dnia nie było mnie w szkole, nazajutrz dowiedziałam się o wszystkim od kolegów, że zapisali się na szkolenie w aeroklubie – postanowiłam dołączyć do nich. Były to czasy, w których każdy kto chciał mógł latać, warunkiem było dobre zdrowie i… brak kontaktów z zagranicą!

MARTA: Ile lat poświęciła Pani lataniu?

BARBARA: W aeroklubie poznańskim i warszawskim latałam do 1972 roku, czyli w sumie 19 lat. W tym okresie zdobyłam uprawnienia instruktorskie szkoląc młodzież na różne stopnie lotnicze. Pomimo, że czynnie nie latam już, nadal korzystam z każdej nadarzającej się okazji, aby znaleźć się w powietrzu. Żyję tym, co się dzieje na lotnisku, od 3 lat prowadzę intensywne prace związane z tworzeniem Sali Tradycji Aeroklubu Poznańskiego w Kobylnicy.

MARTA: Jak wyglądało szkolenie w aeroklubie?

BARBARA: Najpierw odbywały się zajęcia teoretyczne z takich przedmiotów jak aerodynamika, meteorologia, nawigacja itp. Był to bardzo żmudny okres, wielu kandydatów zrezygnowało lub odpadło, trzeba było się dużo uczyć, niektórzy nie mieli czasu. Praktyczne szkolenie zaczynało się od skoków spadochronowych. Obowiązkowo należało wykonać trzy skoki na tzw. „linę”, służyły do tego samoloty typu „CSS-13” (dwupłatowce). Były to samoloty dwumiejscowe – z niezwykle skuteczną klimatyzacją, tzn. kabiny pilotów otwarte, osłonięte jedynie owiewką z przodu. Skoczek znajdował się w pierwszej kabinie, do skoku musiał wyjść na skrzydło, dojść do drugiej kabiny i podczepić linę pokrowca spadochronu do samolotu. Na komendę pilota skoczek odrywał się od samolotu głową w dół. Po trzech sekundach otwierała się czasza spadochronu a po kilku następnych było się już na ziemi. Kolejnym etapem było szkolenie na szybowcach jednomiejscowych typu
”ABC” i „Salamandra”. W zależności od postępów ucznia, dalsze szkolenie odbywało się już na bardziej zaawansowanych typach szybowców oraz na samolotach (dla kandydatów do wojsk i szkół lotniczych).

Barbara Grześkowiak - Bocian

Barbara Grześkowiak – Bocian przy szybowcu Puchacz SP-3322, 2004 r.

MARTA: Jak radziła sobie Pani jako kobieta w tym zdecydowanie męskim świecie?

BARBARA: Na szkolenie zgłaszało się rzeczywiście zdecydowanie więcej mężczyzn. Można było nawet zauważyć ogólną niechęć do szkolenia kobiet, ponieważ szkolenie
było nastawione na wojsko – Ci, którzy kończyli pozytywnie szkolenia na szybowcach w aeroklubach, przechodzili dalej do jednostek wojskowych, już na samoloty,
a tam kobiet nie chciano – po prostu psuły statystyki wyszkolonych dla potrzeb wojska.

MARTA: Jak się czuje kobieta pilot?

BARBARA: Na ogół zawsze kobiety miały trudniejszą drogę do latania, dużo też zależało od kierownictwa. Jak były dobre warunki atmosferyczne i można było lecieć np. na przelot, to w większości pierwszeństwo mieli mężczyźni, ale i tak największą liczbę szybowcowych rekordów świata zdobyły właśnie kobiety!

MARTA: Jak łączyła Pani pasję do latania z pracą?

BARBARA: Całe życie przepracowałam w biurach projektowych, lecz każdą wolną chwilę wykorzystywałam na latanie, a jest to sport, który wymaga poświęcenia dużo czasu, wszystko można jednak pogodzić gdy ma się taką pasję. Przykładem może być sytuacja, kiedy będąc instruktorem, społecznie szkoliłam młodzież na lotnisku w Gnieźnie. Nie miałam tyle urlopu z biura, ile wynosił czas potrzebny na wyszkolenie grupy uczniów, musiałam więc pogodzić pracę ze szkoleniem. Wstawałam o godz. 3 rano i do godz. 6 latałam z młodzieżą. Punktualnie o godz. 6.00 wsiadałam na motor marki WFM-125 i jechałam do Poznania, do pracy na godz. 7.00. Po pracy w biurze o 15-tej (czasami udało mi się wyjść wcześniej) wsiadałam na motor, i jechałam z powrotem do Gniezna, prosto na start. Do zmroku latałam z uczniami, tak trwało to ponad dwa tygodnie. Wówczas nie było to dla mnie czymś nadzwyczajnym. Teraz sama się sobie dziwię, że dałam radę. Starsza koleżanka powiedziała kiedyś, że „latanie jest chorobą nie do wyleczenia” i na pewno miała w tym dużo racji.

MARTA: Jak potoczyła się Pani przygoda z szybowcami?

BARBARA: Przez problemy zdrowotne przestałam latać i szkolić. Nie zerwałam jednak więzi z lotnictwem, zajęłam się pracą społeczną w aeroklubie. Od 2004 roku prowadzę Klub Seniorów Lotnictwa w Aeroklubie Poznańskim, co wiąże się z wieloma obowiązkami. Pracy mam bardzo dużo, dlatego też nie mam czasu się nudzić. Moje wnuki mówią, że mają zwariowaną babcię, że powinnam już raczej szaliki na drutach robić i piec dobry placek, ale to nie dla mnie. Dziękujemy serdecznie za
rozmowę i życzymy jeszcze wielu podniebnych wrażeń.

Z Barbarą Grześkowiak–Bocian rozmawiała Marta Nowacka.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s