Statystyki strony

„Landemaschine” – automat do lądowania


Jak zwykle poszukując różnych informacji o szybowcach, szybownictwie i pilotażu trafiłem na artykuł, a w zasadzie cały blog poświęcony „automatowi do lądowania”. W pierwszej chwili stwierdziłem, że nie może dotyczyć szybowców – skoro to automat, to jest zapewne jakimś systemem elektronicznym na kształt autopilota, który sprowadza samodzielnie samolot na ziemię. W sumie nic nowego – przecież takie systemy istnieją w samolotach pasażerskich. Zacząłem jednak czytać. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że „automat” dotyczy (również) szybowców. Mimo, że jestem jeszcze kursantem i przeszedłem jedynie podstawy nauki pilotażu szybowców – do automatu do lądowania podszedłem z dużą rezerwą. Czemu? Bo nikt do tej pory, ani ze znajomych, ani z instruktorów nawet słowem nie wspomniał, że coś takiego istnieje. Ponieważ mam zaufanie do mojego instruktora jeśli chodzi o wiedzę, którą mi przekazuje szybko stwierdziłem, że ta metoda zwana przez wynalazcę (a raczej jego uczniów) landemaschine musi być jakaś naciągana i mało skuteczna. Z drugiej strony nie jestem aż takim ignorantem i nie krytykuję rzeczy, których nie poznałem i o których nie mam pojęcia. Więc czytałem dalej…

Po przeczytaniu opisów metody, która swoją drogą jest bardzo prosta, przejrzeniu szkiców i schematów a także wypowiedzi ludzi związanych z szybownictwem od lat ciężko się nie zgodzić z jednym faktem – ta metoda musi być skuteczna, bo wynika z prostych zasad geometrii i matematyki, której okłamać się nie da. Powstaje zatem pytanie: czemu – mimo tournee pana Wojciecha Dombrowskiego po Polsce w celu popularyzacji wymyślonej przez siebie metody landemaschine – metoda ta nie przyjęła się i nie weszła do programów nauczania w polskich aeroklubach? Czy ma to związek ze sceptycznym podejściem instruktorów do tej metody, a może jakichkolwiek zmian w systemie szkolenia. A być może to niechęć przed wszelkimi ułatwieniami i uproszczeniami w szkoleniu, z których początkujący pilot powinien zrezygnować, aby lepiej opanować sztukę latania. Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale jeżeli ktoś z Was ma jakiś pogląd na ten temat lub sam stosuje metodę automatu do lądowania byłbym wdzięczny za podzielenie się spostrzeżeniami w komentarzach pod artykułem.

Zainteresowanych tą metodą odsyłam na dwie strony: blog Wojciecha Dombrowskiego poświęcony „landemaschine” – automatowi do lądowania oraz rozmowa z panem Wojciechem – „pilotem złej pogody” o karierze lotniczej i również o opracowaniu tejże metody lądowania.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s