Statystyki strony

Sebastian Kawa o kpt Tadeuszu Wronie


O kapitanie Tadeuszu Wronie wiedzą już chyba wszyscy w Polsce i pewnie znaczna część ludzi za granicą. W internecie również pojawiło się już mnóstwo materiałów pisanych, zdjęć, fanpage’ów na Facebooku, które – szczerze przyznam – starałem sam się wszystkie ogarnąć, przeczytać, pooglądać. Czemu? – zapytacie. Ano dlatego, że w jednej krótkiej chwili, po bohaterskim lądowaniu pana kapitana Wrony słowo „szybownictwo” nagle zaczęło przewijać się w internecie dziesięć, a może nawet sto razy częściej niż do tej pory. Specjaliści w dziedzinie lotnictwa zgodnie przyznali, że hobby, które kpt Wrona uprawia „po godzinach” i od wielu lat mogło bardzo pozytywnie wpłynąć na przebieg tego – jakby nie było – dramatycznego lądowania na Okęciu.

Z wielu materiałów w sieci, o których już wspomniałem, wybrałem dla Was tylko jeden – za to ten najbardziej powiązany z szybownictwem: wypowiedź Sebastiana Kawy na temat tego, jak umiejętność pilotowania szybowców mogła wpłynąć na dokonanie kpt Tadeusza Wrony. Zapraszam!

Doświadczenie zdobyte na szybowcach jest korzystne dla pilotów samolotów pasażerskich – uważa Sebastian Kawa, mistrz świata w szybownictwie. Ocenia, że pomogło ono kpt. Tadeuszowi Wronie, który awaryjnie lądował Boeingiem 767 na warszawskim lotnisku

– Latanie „komunikacyjne” to jak jeżdżenie autobusem po jednej trasie – wszystko jest jasno określone przepisami i obwarowane ograniczeniami samolotu. Natomiast szybownictwo to swoboda przemieszczania się. Można znaleźć 100 różnych sposobów na pokonanie tej samej trasy i różni piloci robią to w różny sposób. Z drugiej strony nie mamy silnika i jesteśmy zdani zupełnie na siłę przyrody. W szybownictwie nie ma drugich szans. Jeżeli popełni się błąd, to trzeba lądować w czasem bardzo nieoczekiwanym miejscu, ale to także element przygody. Dlatego bardzo wielu pilotów komunikacyjnych w ramach hobby lata na szybowcach. Dla pilota to hobby pożądane i korzystne – powiedział Sebastian Kawa.

Dodał, że dawniej szybownictwo było naturalnym etapem kształcenia przyszłego pilota. Karierę lotniczą zwykle zaczynało się w Polsce na szybowcach i wielu doświadczonych pilotów, którzy obecnie uprawiają ten zawód, przeszli przez szkolenie szybowcowe. Dziś droga do zawodu pilota wygląda jednak inaczej.

– Droga, żeby zostać pilotem jest krótsza i bardziej ekonomiczna. Pilota szkoli się od razu na samolocie. Latanie aeroklubowe zajmuje więcej czasu i dlatego dawniej szkolenie na pilota trwało od 8 do 10 lat. Szybowce są też dobrym sprawdzianem. Po wyszkoleniu się na szybowcach kandydat na pilota już wie, czy taki zawód mu odpowiada i czy chce dalej zajmować się lotnictwem. Natomiast osoby, które od razu szkolą się na samolotach nie wiedzą, czy na pewno będzie im to w przyszłości odpowiadało – powiedział Sebastian Kawa.

Polski mistrz szybownictwa nie zna osobiście Tadeusza Wrony, ale obaj należą do grona szybowników startujących na zawodach.

– Z Tadeuszem Wroną jeździmy na te same zawody, ale nie znamy się bliżej. Nie jesteśmy z jednego aeroklubu. Oczywiście świat lotników szybowników jest dosyć ograniczonym światem. Na mistrzostwa Polski przyjeżdża 60 do 100 osób – mówił.

Artykuł pochodzi z portalu wp.pl.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s