Statystyki strony

Sytuacje awaryjne, korkociągi i elementy akrobacji już za mną!


Puchacz i Gawron z AK Już ponad półtora miesiąca minęło od mojego ostatniego wpisu. Nie oznacza to jednak, że przerwałem szkolenie lub przestałem interesować się szybowcami😉 Po prostu lato i ładna pogoda sprzyja wychodzeniu z domu i robieniu przeróżnych rzeczy na świeżym powietrzu. Toteż przyznaje się – trochę zaniedbałem blog, ale postaram się to nadrobić. A co skłoniło mnie akurat dziś do nowego wpisu? Prosta sprawa – we czwartek (29.09) zaliczyłem ćwiczenie AI.5, czyli KORKOCIĄGI I ELEMENTY AKROBACJI! To było coś pięknego!

Ale po kolei – w ostatnim moim poście „Moje latanie – ciąg dalszy” pisałem, że mam za sobą już 20 lotów. Od tamtego czasu przybyło mi kolejne 25! Tym sposobem mam za sobą już 8 lotów awaryjnych (ćwiczenie sytuacji niebezpiecznych, a dokładnie zbyt niskiego wyczepienia np. symulacji zerwania liny na małej wysokości), 2 loty tzw. „wysokie” czyli na zaliczenie korkociągów oraz 5 kolejnych lotów doszkalających (ćwiczenie AI.6).

Loty na sytuacje awaryjne szczerze mówiąc nie zrobiły na mnie większego znaczenia. Wyczepienie następuje sporo niżej niż normalnie (norma u nas to 300m, loty awaryjne – maks do 150-180m) i sam lot przebiega nieco inaczej. Nie zmienia to faktu, że dalej powtarza się te same czynności co w normalnych lotach po kręgu tyle, że jest znacznie mniej czasu na ich wykonywanie.

Nowością jest lądowanie z wiatrem lub po prostej. Lądowanie po prostej następuje wtedy, gdy szybowiec po „zerwaniu” ma poniżej 80m wysokości. Wtedy nie ma czasu na wykonanie zakrętu i trzeba zmieścić się z lądowaniem od razu na pasie szybowcowym.

Inaczej sytuacja wygląda gdy „zerwanie” tudzież awaryjne wyczepienie następuje gdy szybowiec jest na wysokości powyżej 80m a mniej niż 150m. Wtedy mamy jeszcze czas na zrobienie jednego zakrętu. Po wyczepieniu lecimy do „trzeciego zakrętu” w tradycyjnym kręgu, najczęściej wybiera się zakręt pod wiatr jeśli takowy wieje. Następnie wykonując jeden „duży” zakręt powinniśmy od razu wyjść na prostą do lądowania tyle, że z wiatrem. Tu trzeba pamiętać o utrzymywaniu większej prędkości szybowca, który inaczej reaguje na podmuchy wiatru z tyłu przy lądowaniu, inaczej też działają hamulce aerodynamiczne. Lądowanie następuje na końcu pasa. Jeśli instruktor zezwoli (a nam zezwalał;) można wtedy przymknąć hamulce i lecieć wzdłuż lotniska przez całą jego długość na poduszce powietrznej 2-3 metry nad ziemią! Taki lot to prawdziwa przyjemność i czuć wtedy prędkość (ok. 100km/h), bo łatwo ją odnieść do powierzchni ziemi (lotniska).

Kolejna możliwość na sytuacjach awaryjnych to zerwanie liny powyżej 150m jednak jest to już sytuacja mniej groźna. Jak wiadomo wysokość (i prędkość) w lataniu szybowcami to życie, a z około 180m można już w dobrych warunkach robić krąg dwuzakrętowy.

W swoich 8 lotach miałem okazję przećwiczyć kilka lądowań z wiatrem, a także krąg dwuzakrętowy. Niestety nie udało się jeszcze zrobić wyczepienia na bardzo małej wysokości, ale pewnie jeszcze mnie to czeka na lotach doszkalających. A teraz przejdźmy do akrobacji…😉

Loty na zaliczenie ćwiczenia AI.6 przyszły bardzo nieoczekiwanie. W zasadzie tego dnia (29.09) byłem umówiony na tradycyjne loty po kręgu. O 7:00 rano zbiórka na Pobiedniku Wielkim. Było nas 4 osoby, wszystkie z szybowcowej „podstawówki” przed lotami samodzielnymi. Tym bardziej dziwne wydało mi się, że wyciągamy Puchacza oprócz Bociana, którym latamy zwykle. No ale cóż, padło polecenie zatem trzeba było wyciągać (w między czasie okazało się, że obydwa sprzęty były dość zakurzone i potrzebowały prysznica…).

Na starcie byliśmy dość późno, ale było nas tylko czterech więc wciąż była nadzieja, że loty zakończymy chwilę po 11:00 i na 12-tą będą już w pracy. Najpierw poleciał kolega – 3 loty doszkalające Bocianem. Potem przyszła moja kolej – 2 loty na Bocianie i… instruktor mówi „Przesiadka na Puchacza!”. Zrobiłem duże oczy ze zdziwienia. Zapytałem niepewnie „czy lecimy na wysokie?”. Odpowiedź była zdecydowanie twierdząca, nie było już wyjścia…

PuchaczUsadowiłem się w Puchaczu. Kabina od środka była dość znajoma, w prawdzie leciałem nim tylko raz (pierwszy raz w Nowym Targu), ale szybko przypomniałem sobie to wnętrze. W Puchaczu siedzi się wygodnie, aczkolwiek o wiele niżej niż w Bocianie. Nieco inne są pedały steru kierunku, siedzenie jest takie bardziej „fotelowe”, bardzo miękkie, wygodniejsze. Na minus (w porównaniu do Bociana) jest tylko przestrzeń w kabinie – w poczciwym Bocianie jest jest sporo więcej. Czekamy niecałą minutę, po której zostajemy podpięci pod Gawrona – holówkę. Startujemy!

Wiatr tego dnia było bardzo silny przez co Puchacz odbił się od ziemi dosłownie po kilkunastu metrach. Hol trwał kilka minut, aż znaleźliśmy się na 800 metrach po północnej stronie lotniska. To było niezwykle przyjemne kilka minut lotu. Pierwszy raz odkąd zrobiłem 2 loty zapoznawcze mogłem rozejrzeć się po okolicy bez ciągłego kontrolowania kulki, prędkościomierza i innych parametrów lotu. Widok Babiej Góry i dalej Tatr był przepiękny. Szkoda, że nie mogłem zrobić zdjęć. Leciałem w końcu na wykonywanie ćwiczenia, a nie lot widokowy. Musiałem przygotować się mentalnie na to co mnie czeka. Po chwili Gawron pomachał nam skrzydłami. To sygnał do wyczepienia. Zobaczyłem tylko jak holówka szybko schodzi do ziemi. My nie tracąc czasu a zarazem cennej wysokości przystąpiliśmy do wykonywania ćwiczenia.

Najpierw były korkociągi. Pierwszy ćwiczenie wykonuje instruktor w celu pokazania o co w tym wszystkim biega. Zaciągamy drążek delikatnie do góry, prędkość maleje.. 80,75,70,65 km/h… Puchacz zaczyna się trząść, to jest odpowiedni moment, żeby przewalić go na skrzydło! Ułamek sekundy i lecimy… prosto w ziemię, kręcąc się w okół. Wcisnęło mnie maksymalnie w fotel, ale nie z powodu przeciążenia, raczej z wrażenia. Świat się kręci!😀 Robimy ok. 2 zwitek korkociągu i wyprowadzenie. Tutaj dopiero poczułem przeciążenie. Wciśnięcie w fotel, świst powietrza, Puchacz się rozpędza a mi krew odpływa do pięt chyba! Mocno zadzieramy dziób do góry w celu zamiany prędkości na wysokość i oddajemy drążek. Puchacz wyrównuje lot. Przez chwilę dochodzę do siebie i próbuję szybko przemyśleć co się przed sekundą działo! Nie ma czasu, szkoda wysokości, robimy następny…

Instruktor znów zwalnia Puchacza do ok. 60 km/h, aż zacznie się trząść. „Kopnięcie” w orczyk i znów zwalamy się w dół. Tym razem ja wyprowadzam. Po niecałej jednej zwitce „daję nogę” w kierunku przeciwnym do obrotu, Puchacz przestaje się obracać, zaciągam drążek na siebie. Znów świst powietrza i dziób zadzieramy do góry. Zyskujemy wysokość i wyrównujemy lot. Teraz było lepiej, choć i tak jeszcze sporo ćwiczeń przede mną…

Razem zrobiliśmy chyba około 4-5 prób kręcenia i wyprowadzania z korka. Raz w jedną raz w drugą stronę. Gdy wysokość zmalała do 300m trzeba było odpuścić. Teraz ćwiczenie przeciągnięć statycznych. Tym razem ja zwalniam Puchacza do prędkości przeciągnięcia. Gdy tylko czuję, że zaczyna się trząść oddaję drążek, by nabrać prędkości. Następnie ćwiczenie ześlizgów na skrzydło – drążek idzie w stronę przeciwną niż pedały steru kierunku – jednocześnie i dość dynamicznie wychylamy lotki i ster kierunku. Puchacz przechyla się na skrzydło, ale nie skręca – po prostu ślizga się w dół w stronę przechylonego skrzydła. Wysokość poniżej 200m. Schodzimy do lądowania. Lot trwał 16 minut.

Przyziemienie, bardzo krótki dobieg i już stoimy zaraz za ogonem Gawrona. Podczepienie i znów w górę. Wszystko trwało dosłownie minutę i nawet nie zdążyłem przeanalizować wszystkiego co mi się przed chwilą przytrafiło. Nie ma czasu – następne atrakcje czekają!;)

Po kilku minutach ponownie znaleźliśmy się na 800 metrach. Tym razem wprowadzanie i wyprowadzanie z korka przypadło w całości mnie. Zwolniłem Puchacza powoli do prędkości przeciągnięcia po czym wychylając maksymalnie ster kierunku zwalamy się w dół. Pół zwitki i wyprowadzam. Muszę przyznać, że po wykonaniu kilku korkociągów zaczęło mi się to podobać… nawet bardzo! Korków jednak nie można kręcić cały czas, bo w programie są jeszcze elementy akrobacji! Nim się zdążyłem zorientować instruktor przejął stery i zaczęło się… Sam dokładnie już nie wiem co się wtedy działo😉 Pamiętam piękną pętlę i lot do góry „nogami” – niesamowity widok i uczucie prędkości przy wychodzeniu z pętli gdy trzeba ściągać drążek cały czas na siebie, a siły na sterach są dość duże. Pamiętam jeszcze ranwers, czyli przewrót przez skrzydło gdy szybowiec leci w locie pionowym prost w niebo. Wtedy na moment – w najwyższej fazie figury – powietrze ucicha, a szybowiec niemalże staje w miejscu pionowo dziobem do góry. Jest to oczywiście pewne złudzenie, któremu nie sposób nie ulec gdy nie ma się żadnego punktu odniesienia. Potem pedałami steru kierunku wprowadza się szybowiec w obrót o 180 stopni wokół osi pionowej szybowca. Puchacz zakręcił „w miejscu” i po chwili znów mieliśmy ziemię centralnie przed sobą! Znów rozpędzenie szybowca i wyjście z nurkowania. Dało się odczuć naprawdę silne przeciążenia!

Po wylądowaniu miałem nieco miękkie nogi… Mimo takich cudów w powietrzu, nie odczuwałem żadnych oznak „choroby lokomocyjnej”. Ale nogi były miękkie..😉 Kolega, który oglądał obydwa loty z dołu stwierdził, że wyglądało to dość ostro i trochę niebezpiecznie. Chyba jednak tylko z dołu tak to wygląda. Będąc tam na górze emocje są tak silne, że nie ma miejsca na stres czy strach. Akrobacja z korkami trwa około 5 minut i były to najbardziej emocjonujące minuty mojego życia. Esencja kursu szybowcowego! I szczerze napiszę – z chęcią powtórzyłbym te loty przy najbliższej nadarzającej się okazji. Niestety może się ona tak szybko nie nadarzyć. Zostało mi teoretycznie 5 lotów doszkalających, egzamin teoretyczny/praktyczny i… loty samodzielne. Będzie się działo.

Zdjęć wprawdzie nie robiłem, ale tak wyglądał log z komórkowego GPS’u. Dość zaplątany to był lot:
http://mapy.google.pl/maps/ms?msa=0&msid=205638078197313784961.0004ae13e574f3af990e7&ie=UTF8&t=k&vpsrc=6&ll=50.097679,20.210209&spn=0.055059,0.102825&z=13&output=embed
Pokaż 2011-09-29 – Szkolenie Szybowcowe – Ćwiczenie AI.5 – Korkociągi i elementy akrobacji na większej mapie


One Comment on “Sytuacje awaryjne, korkociągi i elementy akrobacji już za mną!”

  1. szybownik pisze:

    Witam! Masz super bloga! Widać, że kochasz latać! Ale kto tego nie kocha! Mam pytanie, czy mogę złapać jakiś kontakt do cb? Pozdrawiam!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s