Statystyki strony

Moje latanie – ciąg dalszy


Długo nie pisałem, bo gdy już zaczyna się latać więcej i częściej to pochłania człowieka w całości. Póki co mam za sobą 20 lotów treningowych. Niezbyt dużo, ale instruktor już wymaga sporo więcej od kursantów na tym etapie w porównaniu do kilku pierwszych lotów. W zasadzie 6 ostatnich lotów odbywałem w trybie „samodzielnym” oczywiście pod stałym nadzorem instruktora siedzącego tuż za mną w kabinie.

Generalnie cała nauka sprowadza się do budowania kręgu i oczywiście ciągłej nauki każdego elementu w locie po kręgu. Nie mniej jednak start i wszystko co dzieje się do 4 zakrętu włącznie wykonuję samodzielnie… a przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie widzę w jakim stopniu poprawia mnie instruktor i wprowadza korekty na sterach. Skończyło się jednak mówienie „zrób zakręt w prawo”, „wyrównaj”, „trzymaj kulkę w środku” – na to wszystko trzeba już samemu zwracać ciągłą uwagę, bo wszystkie ewentualne uwagi instruktora trafiają już prosto do książki lotów. Lepiej, żeby nie było w niej zbyt wielu uwag..😉 A co się dzieje po 4 zakręcie?

Z tym mam ciągły problem. Instruktor wymaga już ode mnie prawidłowego podejścia i samodzielnego lądowania, ale jeszcze nie czuję się w tym manewrze zbyt „swobodnie”. Wyjście na prostą do lądowania trzeba się maksymalnie skupić. Kąt wysokości, prędkość, wysokość, odległość od lotniska, poprawka na wiatr, obserwacja na oko odległości od ziemi, zniżanie, w końcu załamanie na 5-8 metrach, wyrównanie, wyprostowanie toru lotu i delikatne przyziemienie. Na ostatnią minutę lotu przypada tyle czynności, że łatwo się zgubić. Niestety moim problemem jest zbyt duży kąt wysokości. Trzeci zakręt robię zbyt wcześnie, czwarty trzeba zrobić w linii pasa więc już niewiele można wytracić wysokości (bo jeszcze trzeba trzymać prędkość!) i okazuje się, że przy podejściu do lądowania jestem zbyt wysoko i nawet pełne hamulce niewiele tu pomagają😦 Dziś dostałem o to ładny opieprz, bo instruktor musiał zejść szybko ślizgiem na skrzydło aby wytracić wysokość i nie przelecieć zbytnio startu…

No cóż, zbieram nagany za takie rzeczy, ale nie załamuję się. Przede mną jeszcze sporo do nauczenia. W sumie każdy pilot czy początkujący czy już bardziej doświadczony powie, że lądowanie to chyba najtrudniejszy manewr, więc nie przestaję się go uczyć. W końcu wyczaję jaki musi być optymalny kąt wysokości i może uda mi się przyziemić na wysokości dolnego ogranicznika!😉 A póki co jutro też ma być pogoda, znów polatamy!


6 komentarzy on “Moje latanie – ciąg dalszy”

  1. LukaszS pisze:

    Mnie instruktor „łoił” za zbyt gwałtowne ruchy hamulcami. A w książce mam na przykład takie wpisy z kolejnych trzech dni lotów:
    1. Nie zaciągać drążka po wyrównaniu!!!
    2. Nie oddawać drążka po wyrównaniu!!!
    3. Nie zaciągać ani nie oddawać drążka po wyrównaniu!!!

    Prawdziwa szkoła twardzieli🙂

  2. Ł pisze:

    Zbyt ostry kąt rekompensujesz wypuszczeniem hamulców, ale skoro nawet na maksa wypuszczone to za mało to musisz mieć dłuższą drogę, czyli 3 zakręt musisz wykonać dalej. Ale ogólnie mnie instruktor uczy że w przypadku szybowców w przeciwieństwie do samolotów silnikowych wysokość jest czymś dobrym (w sensie lepiej jest mieć jej zapas niż odwrotnie)

    • LukaszS pisze:

      Teraz, po 3-ch latach, kiedy zacząłem latanie samolotami potwierdzam. Samolot nie ma hamulców a wytracenie wysokości jest dużo trudniejsze. Natomiast Puchaczem wrzucasz pełne hamulce, ślizg i po problemie. Z drugiej strony, jak idziesz szybowcem pod ostrym kątem i cię zdusi jakiś rotor, to nagle jesteś w głębokiej d…

      • Michał pisze:

        Ale ślizg na skrzydło samolotem też można wytracić wysokość?😉 Co pewnie nie jest ani proste, ani bezpieczne w trakcie nauki latania, no ale dać się da jak sądzę.

      • LukaszS pisze:

        To chyba jedyny sensowny sposób z braku hamulców. Klapy też coś dają (ale się wolno przestawiają) i to jednak nie to samo, co hamulce w szybowcu… Np. trafienie w lotnisko jest niełatwe w lotach szybowych Cessną w ćwiczeniu z awarii silnika. Gdzie szybowcem trafiasz z dokładnością do kilku metrów, to w samolocie możesz przestrzelić pół lotniska🙂 Łatwiej regulować silnikiem, a jak nie masz silnika, to robi się problem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s