Statystyki strony

Pierwsze loty zapoznawcze za mną…


W czwartek 7.07. po długim okresie deszczy i ogólnej niepogody wyszło słońce. I to jakie! Niebo bezchmurne utrzymało się przez cały dzień, a temperatury dobijały do 30 stopni C. Nie można było przegapić takiej okazji – udało mi się umówić na dwa pierwsze loty zapoznawcze w ramach szkolenia szybowcowego. Było po prostu pięknie!

Na lotnisku Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku Wielkim stawiłem się punkt 9:00. Spore było moje zdziwienie gdy przed hangarami zobaczyłem kilkanaście awionetek wypucowanych i przygotowanych do startów. Jak się potem okazało trafiłem na rozpoczęcie imprezy „49 Lot Południowo-Zachodniej Polski” co wcale nie napawało mnie optymizmem, bo taki tłok na lotnisku mógł oznaczać jedno – opóźnienia w startach lub przesunięcie lotów szybowcowych na późniejsze godziny. Na szczęście kierownik lotów podjął decyzję, że będziemy mogli latać, a jak się zrobi tłoczono – wtedy loty zostaną zawieszone.

Kilka minut po 9:00 rozpoczęliśmy wyciąganie szybowców z hangarów i holowanie ich „nieco” zdezelowanym Żukiem na pas😉 Trochę było z tym roboty, bo musieliśmy wyciągnąć Puchacza, Bociana i Jantara a było nas tylko trzech. Po podprowadzeniu na start Puchacza oraz Boćka i zrobieniu szybkiego przeglądu przedstartowego zasiadłem jako pierwszy do kabiny Bociana. Była około 10:30 a słońce nieźle przygrzewało.

Byłem całkiem spokojny. Miałem już za sobą (wprawdzie tylko jeden ale…) lot Puchaczem i wiedziałem czego się spodziewać. Nowością natomiast był start za wyciągarką. Usadowiłem się wygodnie, poprawiłem jeszcze zapięcie spadochronu oraz pasy. Przez radio padła komenda „Bocian, naciągaj”. Zaczęło się!

Start za wyciągarką spokojnie można bardziej nazwać „strzałem” z wyciągarki. Bocian w ciągu jakichś 5 sekund osiągnął prędkość 120-130km/h, w następnej sekundzie szliśmy już pod kątem 45 stopni do ziemi prosto w niebo. Dało się odczuć niewielkie przeciążenie związane z przyspieszeniem. Potem poszło gładko. Po dosłownie 20-25 sekundach byliśmy na wysokości 300m.
Zrobiliśmy kilka zakrętów w celu mojego zapoznania się z okolicą: na zachodzie Kraków – Nowa Huta, na południu Puszcza Niepołomicka, na wschód – droga na Rzeszów i sporo osiedli domków jednorodzinnych, na północ pola uprawne. To była pierwsza rzecz, którą miałem zapamiętać. Niezwykle przydatna – charakterystyka terenu wokół lotniska pozwala odnaleźć się w miarę szybko po utracie orientacji, która początkującym pilotom zdarza się dość często… Lot trwał około 6 minut. Po zrobieniu w powietrzu jeszcze kilku „kangurów” w celu pokazania mi jak odczuwalne są przeciążenia ujemne na Bocianie gładko wylądowaliśmy😉

Drugi lot nastąpił zaraz po pierwszym. Podczepienie liny pod Bociania, naciągnięcie i kolejny „strzał w niebo”. Po kilkunastu sekundach znów byliśmy na 300 metrach. Tym razem trafiła się nam niewielka termika około 0,5-1 m/s. Tym samym po kilku minutach kręcenia się w kominie byliśmy już na 500 metrach. Tutaj kończy się strefa CTR lotów nad lotniskiem. To i tak lepiej niż rok temu kiedy wynosiła jedynie 300m. Od kilku miesięcy jest podwyższona i bez problemu można już latać na 500m i nie bać się o pasażerskie samoloty kierujące się na Balice.

Z racji termiki lot trwał sporo dłużej. Zyskaliśmy na wysokości więc również można było zrobić kilka rzeczy dodatkowych. Po pierwsze zakręty i obserwacja nachylenia maski oraz skrzydeł w stosunku do horyzontu. Przećwiczyliśmy zakręty 30, 45, 60 (i więcej) stopni. Podobało mi się bardzo jak instruktor na samym początku pokazał zakręt wykonywany jedynie z pomocą steru kierunku lub lotek. O ile skręcanie przy pomocy steru kierunku to nic nadzwyczajnego to zakręt „nieprawidłowy” wykonywany przy użyciu samych lotek to już coś! Po przechyleniu szybowca lotkami pod kątem 50-60 stopni na bok po 2-3 sekundach zaczyna się zwalać w dół! Pięknie wcisnęło mnie w bok kabiny tym razem i przeciążenie dało o sobie znać ;D Niestety z racji trwających pod i nad nami zawodów nie można było robić więcej tego typu pokazowych ćwiczeń. Musieliśmy schodzić do lądowania. Na oko lot trwał około 15 minut. Wydaje się niewiele, ale i tak emocje były niesamowite!

Wylądowaliśmy. Czas wracać do pracy. Następny lot już po weekendzie. Jak się da to poniedziałek lub wtorek. Byle pogoda była. Już nie mogę się doczekać.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s