Statystyki strony

Mój pierwszy lot (widokowy) Puchaczem


Chyba każdy, kto już lata zgodzi się ze mną, że szybownictwo wymaga wielkiego zaangażowania przede wszystkim jeśli chodzi o czas… Niestety z różnych powodów cierpię na chroniczny brak czasu wolnego, a przynajmniej wolnego w takim wymiarze, który pozwoliłby mi rozpoczęcie latania. Praca na etacie znacznie utrudnia realizację kursu, latanie w weekendy jest praktycznie niemożliwe, loty poranne i popołudniowe są już bardziej realne, ale liczba chętnych na latanie w tych porach dnia również nie jest mała. Niestety nie mam możliwości wybrania sobie urlopu specjalnie na kurs szybowania, zatem wciąż kombinuję jak to dobrze zorganizować. Tymczasem – nie mogąc doczekać się na kurs i na latanie – postanowiłem wybrać się na lot widokowy – mój pierwszy lot szybowcem.

W zasadzie pomysł nie był mój, a mojego kolegi Artura ze szkolenia szybowcowego. Wybór padł na 8 maja, miejsce: Aeroklub Nowy Targ głównie z racji na odległość od Krakowa i na piękne widoki, które zapewnia lot szybowcem w tamtych okolicach.

Do Nowego Targu wybraliśmy się niezbyt wczesnym rankiem w niedzielę, po wcześniejszym umówieniu się z tamtejszym instruktorem szybowcowym. Pogoda zapowiadała się bardzo dobrze, słońce ładnie świeciło, choć temperatura niezbyt wysoka, dodatkowo spory wiatr.  Po przyjeździe na miejsce okazało się, że nasze latanie w tym dniu może być nieco utrudnione lub nawet całkiem niemożliwe. Powodem była POLEPSZAJĄCA się z godziny na godzinę pogoda, przez co na lotnisko w celu odbycia lotów przyjechało wielu członków aeroklubu w tym cała klasa lotnicza z jakiegoś profilowanego liceum/techników. Oczywiście członkowie aeroklubu i młodzi kadeci z klasy szybowcowej mieli przed nami pierwszeństwo.

Oczekiwanie przedłużało się. Najpierw o godzinę, potem o kolejne dwie i tak… do przerwy, w której nie było lotów w ogóle! Chyba mieliśmy sporo szczęścia, bo pewien pan instruktor w jaskrawej różowej kurtce (zakładanej, aby było go lepiej widać z daleka;) zaproponował nam loty w przerwie, w której nikt nie latał. Oczywiście do tego potrzebny był również pilot samolotu wyciągającego szybowce oraz ktoś na radiu siedzący na pasie do startów i lądowania. Ostatecznie wszyscy chyba zauważyli naszą determinację czy raczej desperacką chęć polatania i zgodzili się nam pomóc w przysługującej im przerwie😉 Tym sposobem zaklepaliśmy sobie godzinę na loty – godzina tylko dla nas!

Na ochotnika do lotu zgłosiłem się jako pierwszy choć przyznam szczerze, że przed samym wsiadaniem do szybowca pewne obawy związane głównie z tym czy będę potrzebował papierową torbę czy nie… Wprawdzie miał być to lot widokowy, ale przed lataniem pochwaliliśmy się pilotowi, że jesteśmy przed praktycznym kursem szybowcowym. Tym samym instruktor stwierdził, że polatamy „trochę inaczej” i jak się uda może nawet zrobimy lekką terminkę!

Stary był dość spokojny, prędkość wyciągania ok. 100-120km/h nie robiła wrażenia – w końcu to tyle co przeważnie jedzie się samochodem. Puchacz (bo właśnie tym szybowcem lataliśmy) by spokojnie prowadzony na linie przez Jaka 12 (numer boczny SP-AAG) i powoli nabierał wysokości. Gdy byliśmy m/w na wysokości 500m poczułem mocne szarpnięcie – szybowiec wyczepił się z liny i obrał kierunek południowy. To był w zasadzie koniec spokojnego lotu…😉

Przyznam szczerze, że orientację w terenie straciłem po 2-3 zakrętach. Może dlatego, że nie znam w ogóle tamtych okolic albo po prostu zapatrzyłem się na piękny widok Tatr…

Moje rozmarzenie się nad widokami gór w oddali zostało brutalnie przerwane kilkoma „podskokami” szybowca spowodowanymi prądami noszącymi po których samolot niemalże sam wracał do swojej poprzedniej wysokości szybko korygując tor lotu. Ale to był dopiero początek takich huśtawek… Po wykonaniu trzech, czterech łagodnych zakrętów, w których miałem czas na zrobienie kilku fotek pan pilot – pamiętając, że jesteśmy w trakcie kursu szybowcowego, ale jeszcze przed praktyką – oznajmił mi, że teraz pokaże iż na szybowcu takim jak Puchacz również można odczuć przeciążenia po czym (nic więcej nie mówiąc) skierował dziób szybowca w dół…

Fajnie jest zobaczyć z wysokości 500m ziemię PRZED SOBĄ, ale bardzo nie fajnie jest gdy w tym czasie cała krew z pięt płynie do głowy tylko po to by za moment odpłynąć w całości znów do pięt😀 W pierwszej chwili poczułem szarpnięcie do przodu i tylko pasy trzymały mnie w fotelu. Zaraz potem zrobiliśmy baaaardzo ciasną (przynajmniej jak na mój gust) ósemkę, podczas której byłem całkiem wciśnięty w fotel.

Doprawdy nie wiem jakie to mogło być przeciążenie – 2, w porywach 2,5G – i nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czuje pilot przy większych przeciążeniach. Grunt, że nie zemdlałem. I torebka też nie była potrzebna…😉

Mimo wszystko czułem się dobrze, ba! – nawet mogłem sam poprowadzić szybowiec. Najpierw kilka zakrętów z użyciem jedynie drążka sterowania i pomocą pilota przy sterowaniu orczykiem. Potem już sam przejąłem stery i (oczywiście z asekuracją instruktora) zrobiłem 2-3 zakręty w tym ostatni przy podejściu do lądowania. Potem lot po prostej ze zniżaniem i… przyziemienie. To już?! Tak szybko! Niemożliwe! Minęło niespełna 18 minut lotu. Niestety trzeba było wysiadać i ustąpić miejsca koledze…;)

Wychodząc z szybowca nie czułem się pewnie na nogach, które były trochę jak z waty. Znów poczuć grunt pod nogami. Dziwne uczucie.

Po lotach dwójki moich znajomych przyszedł czas na powrót do domu. Wszyscy byliśmy pełni wrażeń, ale nasze entuzjazm ostudziło nieco samopoczucie całej naszej trójki… Podczas lotu było trochę zawirowań, trochę bujania i przeciążeń, ale emocje były tak duże, że o chorobie lokomocyjnej nikt nie myślał. Na to przyszedł czas w drodze powrotnej – dodatkowo po serpentynach, które są na trasie Nowy Targ – Kraków. Kolory naszych twarzy zmieniały się z bladych w zielone i na odwrót, ale obeszło się bez hmm… większych problemów. Wróciliśmy szczęśliwi.

Ten próbny lot widokowy uświadomił mnie, że warto. Przeżycia są nieporównywalne z żadnymi innymi i każdy kto potrzebuje więcej adrenaliny w życiu powinien spróbować. Oczywiście można skakać na bungee lub ze spadochronem, ale to ciągłe spadanie w dół. Lot czymś co ma skrzydła, pozwala sobą sterować,a w dodatku w kabinie słychać jedynie szum powietrza, pozwala przeżywać latanie niemalże w mistyczny sposób.


8 komentarzy on “Mój pierwszy lot (widokowy) Puchaczem”

  1. […] Dziś, chwilę po 12:00 we wszystkich serwisach informacyjnych w internecie pojawiła się przykra i bolesna wiadomość – w wypadku szybowca Puchacz SP-3491 zginął uczeń oraz instruktor z Aeroklubu w Nowym Targu. Również dla mnie był to ogromny szok. Właśnie w tym aeroklubie pierwszy raz leciałem szybowcem na lot widokowy. […]

  2. Paweł pisze:

    Witam. Widzę że ten lot zrobił na Tobie duże wrażenie😀 Chce właśnie podobnie jak ty rozpocząć kurs szybowcowy, a kiedyś bardzo dawno temu miałem chorobę lokomocyjną (teraz jazdy samochodem itp. znoszę normalnie) i boje się że mogę mieć duże nieprzyjemności z tym związane. I stąd moje pytanie czy to jest aż tak ciężko czy jest w porządku i można normalnie latać?Czy na pierwszych lotach będzie jakiś woreczek potrzebny?😀
    Słyszałem o tej katastrofie byłem akurat na wakacjach w Zakopanem[…] nie znałem ich ale szkoda że tak się stało[…]

    • Michał pisze:

      Witaj! Ja dalej miewam chorobę lokomocyjną np. w samochodzie jako pasażer, ale nie przeszkadza mi to w lataniu😉 Tak naprawdę jedynie „nieprzyjemności” i objawy choroby lokomocyjnej po lataniu miałem tylko wtedy – w Nowym Targu. Może dlatego, że jak na pierwszy raz lot był dość długi (prawie 20 min), powietrze było dość niespokojne, bujało, a do tego pilot chciał mi pokazać te przeciążenia na puchaczu😉 Teraz w trakcie kursu gdy loty trwają kilka minut i są bez szaleństw nie czuję absolutnie żadnych objawów lokomocyjnej choroby. Choć przeciążenia oczywiście dalej występują, czuć „górki” i mocniejsze zakręty to nie mają one wpływu na samopoczucie więc nie masz się raczej czego obawiać. Nie zastanawiaj się ani chwili. Latanie jest piękne😉

      • LukaszS pisze:

        Niedługo dobiję do 100 lotów i tylko raz miałem problemy, ale dopiero PO locie. Było to zadanie na korkociągi. Po dwóch kilkunastominutowych lotach pod rząd, mój żołądek zbuntował się ale dopiero PO odprowadzeniu szybowca pod hangar. Ale wtedy wyraźnie instruktor oprócz uczenia mnie wyprowadzania z korków sprawdzał, jak sobie radzę z przeciążeniami. Zaliczyłem wtedy oprócz korków kilka pętli i ciasnych spiral. Doświadczeni mówią, że na początku organizm jest nieprzyzwyczajony, ale szybko się uczy. Pamiętam, jakie wrażenie w pierwszym locie zrobiło na mnie przyspieszenie podczas startu za wyciągarką (2.5 sek do setki) i nurek przed wyczepieniem. A teraz… żadna nowina. W trakcie całego szkolenia podstawowego wrażenia są w zasadzie jak w łódce na spokojnym jeziorze. Bardziej rzuca, jak jadę samochodem po wertepach ulicą, przy której mieszkam w środku miasta.

        Łukasz

  3. Paweł pisze:

    To jak tak mówisz😉 Ile już masz lotów za sobą? Teoria jest trudna? bo ja nie długo zaczynam od teorii😉

    • Michał pisze:

      Aktualnie mam za sobą 7 lotów, bo niestety pogoda wyjątkowo nie dopisuje. Lotnisko nasiąknięte jak gąbka musi w słońcu odparować trochę tej wody, a słońca brak. Jutro pogoda ma się zmienić więc liczę na loty😉 Teorie jest raczej prosta i ciekawa (może z wyjątkiem przepisów prawnych;), z chęcią przychodziłem na wykłady. Zdecydowanie łatwiej to wszystko zrozumieć jeśli jesteś umysłem ścisłym, bo sporo jest fizyki i ogólnej budowy samolotów, ale humanista też da radę😉 Tutaj masz sporo informacji na temat teorii https://szybowce.wordpress.com/2011/06/20/szkolenie-w-pobiedniku-wielkim/ Pozdrawiam!

  4. […] się w Puchaczu. Kabina od środka była dość znajoma, w prawdzie leciałem nim tylko raz (pierwszy raz w Nowym Targu), ale szybko przypomniałem sobie to wnętrze. W Puchaczu siedzi się wygodnie, aczkolwiek o wiele […]

  5. jxenir pisze:

    Latanie szybowcem to niesamowite uczucie, nieporównywalne do jakiegokolwiek lotu samolotem, czy to boeing czy Cessna. A taki lot widokowy to bardzo sposób na początek „kariery”🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s