Statystyki strony

Na początku był Dęblin…


Był sierpień 1995 roku. W wieku lat 12 wraz z najbliższą rodziną pojechaliśmy w odwiedziny do mojego przyszywanego wuja – dobrego kolegi mojego taty,  który służył wtedy w dęblińskiej Szkole Orląt. Nasze odwiedziny w Dęblinie przypadły dokładnie na weekend, w którym miała się odbyć duża impreza lotnicza, o której wtedy nie miałem pojęcia i nie byłem świadom tego, co mnie czeka… 

Do Dęblina przyjechaliśmy w piątek, jeszcze przed weekendem. Bawiąc się na placu zabaw przy jednym z bloków, wchodzących w skład osiedla pracowników Szkoły Orląt w pewnym momencie stanąłem nieruchomo i nie mogłem oderwać wzroku – po raz pierwszy zobaczyłem samolot kręcący akrobacje. Nie pamiętam co to był za samolot, wtedy rozróżniałem jedynie samoloty ze śmigłem oraz odrzutowce. Pamiętam jedynie, że dnia następnego wstałem rano i znów wyszedłem przed blok, rozglądając się po niebie w poszukiwaniu „akrobaty”.

Tamten Air Show w Dęblinie w 1995 roku dał początek mojej wielkiej pasji. To, co tam zobaczyłem przerosło moje wszystkie dotychczasowe wyobrażenia o samolotach i lotnictwie ogólnie. Potężny huk odrzutowców przelatujących nisko nad pasem, zapach paliwa lotniczego i różnokolorowe smugi pozostawiane na niebie przez zespoły akrobacyjne zrobiły niesamowite wrażenie. Mimo, że miałem 12 lat, już wtedy wiedziałem, że samoloty będą mi towarzysz całe życie – w ten czy inny sposób.

Od tamtego czasu minęło już ponad 15 lat. Samoloty towarzyszą mi stale głównie na piknikach lotniczych i większych pokazach, na które systematycznie chodzę. Przez te lata miałem co najmniej kilka różnych zainteresowań, które z czasem mijały lub były odkładane na bok na jakiś czas. Jedynie lotnictwo jako pasja pozostało niezmienne. W tym jednak roku – 2011 – postanowiłem pójść krok do przodu. Chciałem zakosztować latania „na własnej skórze”. Wybór padł na szybowce.

Czemu akurat szybownictwo? Jest kilka argumentów „za”. Przypuszczam, że jest to pierwszy krok dla wielu ludzi, którzy w jakikolwiek sposób wiążą swoje życie z lataniem. Mnie akurat nigdy specjalnie nie interesowały balony, paralotnie lub motolotnie, bo samo unoszenie się w powietrzu nie wydaje mi się aż tak bardzo emocjonujące. Jeśli już latać to zdecydowanie czymś, co ma skrzydła, kadłub, ogon i daje duże możliwości manewrowania. Prócz tego prędkość i przeciążenia – czyli wszystko to, co może zaoferować szybowiec. Innym argumentem był koszt szkolenia, który jest jeszcze w sam raz na moje możliwości finansowe.

I tak trafiłem na szkolenie szybowcowe zorganizowane przez Aeroklub Krakowski znajdujący się w Pobiedniku Wielkim…



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s